„Trener i nie był na Runmageddon?”

Prostym, bezpośrednim pytaniem zadanym mi w ostatni weekend zostałem sprowokowany do wypowiedzi na temat biegów OCR. Miało być długo, ale nad czym się rozwodzić? Zatem będzie krótko, lecz treściwie.

Od ostatniego Runmageddon minęło już kilka dni. To wystarczający czas, żeby wszyscy uczestnicy zmyli z siebie błoto czy otrzepali ręce z kurzu i zrobili bilans zysków i strat. Po stronie zysków najważniejszy (?) – satysfakcja – uwieczniona na zdjęciach i publikowana masowo na portalach społecznościowych. A po stronie strat? Zgubiony but? Porwane spodnie? Siniaki? Kontuzje?Wszystko do przeżycia. Wszystko?

I tu dochodzimy do pytania nr 1: Czy wezmę kiedyś udział biegu przeszkodowym? Nie wiem, ale z prawdopodobieństwem bliskim pewności – nie.

Konsekwencją tej odpowiedzi jest pytanie nr 2: Dlaczego? Bo:
– mnie to nie bawi,
– wolę inne formy aktywności,
– mam inne cele treningowe, których osiąganie daje mi ogromną satysfakcję,
– ewentualna kontuzja mogłaby wykluczyć mnie z treningów własnych i tych, które robimy wspólnie z Podopiecznymi.

A zerwanie z tym nałogiem byłoby dla mnie bardzo trudne.

I pytanie nr 3: Czy jestem przeciwnikiem biegów OCR?
Litości! Z wykształcenia jestem mgr wychowania fizycznego, wg mnie z powołania. Jestem więc zwolennikiem każdej aktywności fizycznej. KAŻDEJ! Sport powinien być przyjemnością, satysfakcją. Jedni lubią błoto na twarzy, inni na nogach (piłka nożna?). Ja na jednym i drugim wolę pot. Czytaj „ja” – Paweł R. Błoto, kurz, pot – jedno czy drugie nie umniejsza sukcesu, jakim jest zakończenie „biegu”, pokonanie swoich słabości i często strachu, wytrwanie do końca (albo nie). Chwała nam za to, że potrafimy dać przykład tym, którzy nie umieją oderwać wzroku od komputera.

Aaa i jeszcze o tych zdjęciach. Utrwalajcie wspomnienia, chwalcie się osiągnięciami, publikujcie fotki i zbierajcie pod nimi lajki – sam to robię! Niech inni zobaczą jacy jesteśmy fajni. Tylko litości – nie wrzucajcie już zdjęć grzybów! Nie róbcie smaku… 🙂

I tyle… Ups, miało być krótko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *