Dziś kilka słów o spełnieniu marzeń

…czyli zorganizowaniu pierwszego, SWOJEGO obozu sportowego dla dzieci. O przedsięwzięciu myślałem długo ponad rok, dyskutowałem o nim z wieloma ludźmi, planowałem i planowałem aż w końcu stwierdziłem, że to już ten czas. Zrobiłem, osiwiałem ale wyszło przepięknie, prawdopodobnie wbrew innym, ale o tym później.

Gdybym miał podsumować obóz w kilku zdaniach mogę powiedzieć tylko tyle, że wyszło wszystko tak, jak chciałem i zaplanowałem a nawet jeszcze lepiej. Udało się znaleźć super ośrodek z super zapleczem, doskonałym jedzeniem (smaczne i zdrowe). Wszystko było jak należy, począwszy od pokoi (nówki, 2-4 osobowe z własną łazienką), poprzez zaplecze techniczne, w tym sale wykładowe, telewizyjne, do ćwiczeń, sala zabaw i cała reszta w jednym budynku – generalnie cudownie!

Kolejna sprawa to wychowawczynie, które przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Nie wątpiłem w nie przed wyjazdem ani na chwilę, jednak gdy zobaczyłem jak zajmują się dziećmi wiedziałem, że nic nie może się nie udać. Jestem Wam za to wdzięczny!

Dzieciaki… Cóż mam o Was powiedzieć? Każde z innej „parafii”, każde z innymi potrzebami i charakterem a jednak udało nam się stworzyć team i to w dosłownym znaczeniu. Już drugiego dnia po dotarciu na miejsce wszyscy doskonale się zespolili, poznali i polubili. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, każdy wiedział dokładnie za co odpowiada i czym na obozie miał się zajmować.

Uwielbiałem stwierdzenia, typu: „trenerze to ja już pójdę po flagę”, „trenerze co ze sprzętu mamy spakować na zajęcia?”. Stałem i patrzyłem jak obozowicze SAMI szykują niezbędne do treningu sprzęty a reszta, która szybciej się „ogarnęła” pomagała młodszym przyszykować się do wyjścia. Od początku do końca byliśmy drużyną i nie ma w tym stwierdzeniu cienia wątpliwości czy słów na wyrost – nie przypuszczałem, że tak się da fajnie poznać i wzajemnie wspierać.

Pewnego dnia telefon od mamy: „Panie Pawle jak mój syn? Nie przeszkadza, nie łobuzuje, nie obgryza paznokci? Jak sobie Pan daje z nim radę?” Stanąłem i spytałem, czy oby na pewno chodzi o tego samego „syna”? Droga Pani – odpowiedziałem – zupełnie nie rozumiem o czym Pani mówi. Syn jest miły, uczynny i absolutnie nie mam z nim żadnego, negatywnego tematu. Zgłupiała, zawiesiła się i podziękowała.

Taką jednością byliśmy od pierwszego do dziesiątego dnia i jestem przekonany, że gdyby obóz trwał dłużej, stalibyśmy się dla siebie drugą rodziną. Sam nie wierzę, że to piszę, bo z reguły zawsze coś idzie „nie tak, jak powinno”, jednak w tym przypadku WSZYSTKO, absolutnie wszystko było na plus.

Przyznam, że jakiś czas przed obozem, gdy praktycznie wszystko było już załatwione, miałem chwile kryzysu. Pojawiały się pytania „czy to nie za wcześnie”, „może trzeba było poczekać żeby coś zorganizować lepiej”… Pytania te były wynikiem dochodzących do mnie, oczywiście z drugiej ręki głosów, typu: „nie da rady z tym obozem”, „za szybko to poszło, coś mu się nie uda”. Zdziwiło mnie również, że zaufali mi obcy ludzie a nie ci, których spotykałem na co dzień… I to mnie zmotywowało – pożyjemy, zobaczymy! 🙂

Dziś mogę z dumą powiedzieć, że mam najlepszy TEAM organizacyjny na świecie. Spotykamy się i po godzinie wszystko jest ustalone, spisane, podzielone i każdy robi swoje. Krótko, zwięźle, Alleluja i do przodu!

Najlepszą dla mnie nagrodą były komentarze dzieci podczas rozmów z rodzicami, które chcąc nie chcąc w większości słyszałem: „mamo tu jest taki rygor, każdy się słucha i tak musimy zrobić w domu, bo to bardzo fajne”, albo „tato już nie będziemy pić rano mleka, bo to jest zdrowe tylko dla cieląt a dla ludzi nie!”, czy też „to najlepszy obóz na jakim w życiu byłam!”.

Jeszcze zanim wróciliśmy pisaliście, drodzy Rodzice, zapytania o kolejny turnus czy zimowisko, żebym koniecznie dał znać albo najlepiej już zapisał Wasze dzieci. Jeszcze tego samego dnia, gdy z resztą wychowawców zarzekaliśmy się, że musimy to odespać przez co najmniej kilka dni, zaczęliśmy planować kolejny, tym razem ZIMOWY wyjazd w najbliższe ferie. Skoro dzieciaki chcą, nie można im tego odmówić.

Już dziś serdecznie zapraszamy a informacje o Fit Kids WINTER Camp znajdziecie jak zwykle na www.FitKidsAcademy.pl oraz na naszym profilu Facebook.

Kończąc chciałbym jeszcze raz podziękować przede wszystkim Rodzicom za zaufanie i codzienne wsparcie. Dzieciakom za to, że byłyście takie kochane, pomocne i uczynne. Chcemy Was zawsze na wszystkich naszych wyjazdach!!! Bardzo tęsknimy i do dziś wspominamy najfajniejsze momenty z Fit Kids Summer Camp. Jesteście super, szykujcie się na zimowisko!

Dziękuję za wsparcie firmom, które ufundowały gadżety i nagrody dla dzieciaków:
– Agencji Reklamowej AVOCADO z Otwocka za gadżety i nagrody
– Eventage Sport z Otwocka za czapeczki
– Coral Cup Trofea Sportowe za super breloczki

oraz innym, którzy prosili o anonimowość a przyłożyli się do uświetnienia pobytu naszych Pociech. Za słowa otuchy dla Przyjaciół i Podopiecznych z klubów fitness. Dzięki, że byliście z nami!

Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni i oczekujcie nas ponownie – zawieszamy poprzeczkę tylko wyżej!

DO ZOBACZENIA NA ZIMOWISKU!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *