Dlaczego ciągle wyglądam tak samo?

Ćwiczących obserwuję od ponad 15 lat – najpierw jako sam uczestnik jeszcze bez większego pojęcia będąc uczniem szkoły średniej. Potem (już po studiach) pracując w szkole średniej i obecnie w klubach fitness. Niestety, ciągle i to nagminnie widzę ten sam błąd – ludzie ciągle wyglądają tak samo.

Nie zmienia się nic w ich wyglądzie a mimo to ćwiczą. Dlaczego, widząc (chyba), że wszystko stoi w miejscu, nie potrafią wywnioskować, że coś tu jest nie tak? No skoro jem obiad nie czując smaku, to nie siedzę dalej jedząc i  ślepo patrząc się przy tym w talerz, tylko próbuję wywnioskować czy może użyć czegoś, co ów smak poprawi?

Któregoś razu prowadząc swój trening wpadło mi do głowy kilka myśli…

Obserwuj się tydzień po tygodniu
Zacznij od razu po przeczytaniu tego wpisu – idź do przebieralni, ściągnij ubranie i zrób zdjęcie sylwetki. Po tygodniu czy dwóch zrób kolejne i porównaj. Potem kolejne i kolejne aż po miesiącu stwierdzisz sam albo bezpieczniej – przy pomocy innych, czy coś się ruszyło. Jeśli nie – zapytaj trenera o powód.

Niewłaściwy plan treningowy
Niedawno kątem ucha usłyszałem rozmowę dwóch pań, które chciały zredukować tłuszcz wykonując trening typowy dla masy, czyli seria – przerwa, seria – przerwa. Podszedłem, wytłumaczyłem – panie w szoku: „to my ćwiczymy tak rok a pan dopiero mówi?” Spytałem czy mają panie lustro i czy przez rok ćwiczeń spojrzały weń choć raz? No skoro zajmujemy się sylwetką, czyli czymś co widać, to zmiany widzimy albo nie patrząc na to… Zgłupiały i (chyba) się zastanowiły. Niestety – po tygodniu nie widzę żadnych sugerowanych przez mnie zmian. Cóż, może zmiana planów i jednak masa…

Lordoza, kifoza, skolioza…
Kolega trenuje z trenerem. Bicek wchodzi jak złoto, plecy puchną… jednak nie tak, jak powinny. W lustrze książkowo i modelowo – dwie lordozy (szyjna, lędźwiowa) i pogłębiona to mało powiedziane kifoza piersiowa. Zawodnik a głównie trener jakoś tego nie widzą a dobrem nadrzędnym są coraz większe „muły”. Tego komentować nie trzeba – jaki kurs, taki trener a zawodnik cóż – może też nie ma lustra…

Przykładów „trenerów” z pogłębioną lordozą lędźwiową też niekoniecznie ze świeczką szukać a mimo to udzielają rad swoim podopiecznym, którzy… No właśnie – ćwiczą ślepo i nie pytają „skąd u Ciebie takie wklęsłe plecy?” Czy pójdziemy do dentysty z czarnymi zębami po porady jak dbać o zdrowy i piękny uśmiech?

Gdzie ta klata?
„Ćwiczę klatę a mi nie rośnie” stwierdza typ garbaty jak 80 letnia babcia. Od razu pierwsze i ostatnie pytanie: a rozciągasz ją? Nie. No to rozciągaj…

Czytając ten wpis spytacie „dlaczego tak drastycznie, po co tak wulgarnie?” A po to, że skoro się „mówi do słupa a słup jak d…” to niestety może zrozumie drastycznie on albo ktoś i mu wyjaśni? Nie wiem. Wiem jedno – skoro coś robię a mi nie idzie to idę spytać kogoś, kto się na tym zna. A zanim pójdę, to zrobię wywiad, sprawdzę „papiery” tego kogoś. Ktoś, kto wygląda „dobrze” mając duże mięśnie niekoniecznie wie, co piszczy w trawie. Bo co on może wiedzieć nie widząc pogłębiających się wad sylwetki, które często nie dadzą się odwrócić bezinwazyjnie.

A jeśli już upewnisz się w rozmowie, że ktoś coś mówi z sensem popierając swoją wypowiedź konkretnymi przykładami fizjologiczno anatomicznymi, zapytaj – powiedz co jest nie tak i zapytaj o poradę. Po to jest ten instruktor, żeby poinstruował – pokazał, wytłumaczył i poprowadził – bez szkody na zdrowiu (i umyśle), z konkretnym, wytłumaczonym planem treningowym i z sensownie przygotowanym żywieniem.

I najważniejsze – patrz w lustro i myśl, wyciągaj wnioski. A jeśli coś idzie nie tak jak powinno czekam na kontakt.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *