Czy jest coś, co WKURZA Cię najbardziej w fitness clubie? Dopisz to do listy!

Wchodzisz do sklepu – wkurza Cię kolejka, idziesz do kina – wkurzają Cię rozmowy! Są rzeczy, na które nie mamy wpływu, jednak w miejscu, które bezpośrednio wiążę się z relaksem, odstresowaniem po ciężkim dniu w pracy, jakim jest bez wątpienia klub fitness, o dodatkowych nerwach nie powinno być mowy.

A JEDNAK! Są rzeczy, na które w klubie mamy wpływ, a jednak spora część siłownianego społeczeństwa wydaje się utrudniać wszystkim życie zapominając przy tym (albo nie mając pojęcia) o kulturze i higienie osobistej.

Poniżej kilka spraw, które drażnią większość bywalców klubu fitness.

BRAK RĘCZNIKÓW
Widać to szczególnie w okresie letnim. Spocona głowa, mokre plecy i ociekające potem oparcia ławek czy maszyn… Pot spływa strumieniami skutecznie odstraszając kolejnych ćwiczących do skorzystania z danego sprzętu. Efektem tego jest również niszczenie się obić, jednak cóż – nie moje, mam to gdzieś!

SPOCONE DŁONIE
Jeśli nawet jesteś szczęśliwym posiadaczem ręcznika, to masz go nie po to, by przewiesić sobie go przez szyję! Przed powitalnym podaniem ręki użyj go i wytrzyj dłoń podając suchą a nie klejącą od potu czy Bóg wie czego jeszcze! Niestety większość osób, po kontakcie z czymś takim, od razu udaje się na dezynfekcję do miejmy nadzieję pobliskiej łazienki.

KULTURA SŁOWA
Niestety – jak w domu, tak i w klubie. Niektórzy klubowicze nie szczędzą wulgaryzmów  nie tylko podczas wyciskania 200kg sztangi (no cóż, podczas walki z obciążeniem może się „wymsknąć”), lecz przede wszystkim podczas przerwy na odpoczynek, gdy do głosu dochodzą wydzielane wcześniej „endorfiny” i płynie brukowa poezja upiększona opowieściami z najdalszych zakątków slamsów.

PRZESIADYWANIE NA ŁAWCE
Widząc osobę przesiadującą na maszynie, podszedłem z pytaniem czy mogę zeń skorzystać. Dostałem odpowiedź: „jeszcze 4 serie”. Cztery serie razy cztery minuty, podczas których nic się nie dzieje równa się kwadrans wyłączenia maszyny z obiegu. Gdy zwróciłem uwagę, że po wykonaniu serii należy zejść i tym samym umożliwić innym wykonanie ćwiczenia usłyszałem ironiczne: „ależ proszę bardzo skoro się tak śpieszy„. Nóż w kieszeni się otwiera… Mam propozycję – przynoście ze sobą stołeczki, stawiajcie je obok i po sprawie albo rezerwujcie maszynę najlepiej na kilka godzin, żeby czasem nikt Wam się nie wepchał…

LOMBARD W STREFIE TRENERA
Przychodzi gość i na biurku trenerskim zostawia telefon, butlę z wodą i ZAPOCONY ręcznik. Razy kilkunastu ćwiczących. W razie ewentualnych konsultacji, nowa osoba pyta się najpierw czy czymś tu handluję, by następnie udać się na parapet i wypytać trenera o kilka spraw związanych z treningiem. Rozwiązanie już mam – naklejki cenowe, może ktoś się zastanowi…

ŚMIERDZĄCE STROJE albo ich BRAK
Często zdarza się, że wchodząc na siłownię, od razu wiem, że jest na niej dana osoba. Rozpoznaję po węchu a następnie po ubraniu – widziałem je w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek… ten sam podkoszulek, tylko przebarwiony nieco na żółto. No ale po co się czepiam, skoro najlepiej widać w nim bicki i klatę?! Nosić aż zesztywnieje on sam, jak i pozostali trenujący.

Takich zachowań jest wiele, czekam na inne – piszcie w komentarzach, najlepsze dopiszę do powyższej listy!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *